Zdjęcie z kursu taternickiego

COACHING & WSPINANIE W WARSZAWIE!

           Zobacz!

 

Kontuzje palców

Kontuzje palców

 

Każdy trenujący intensywnie wspinacz miał przynajmniej raz jakieś problemy z palcami. Obciążenia występujące w czasie treningu wspinaczkowego są bardzo specyficzne. Nasze dłonie nie są naturalnie przystosowane do obciążania palców w sposób spotykany podczas wspinania. Trzymanie kubka z herbatą czy długopisu – owszem. Ale miażdżenie stawów i ścięgien w trakcie szarpania z mikroskopijnych krawądek to często próba, której ciężko sprostać zwykłemu człowiekowi. I tu od razu uwaga dla początkujących. Rzucanie się na zbyt trudne drogi okraszone chwytami na końcówki palców może skończyć się chronicznymi zapaleniami stawów i ścięgien, które są bardzo przykre w swych skutkach, a nie leczone prowadzą do totalnej katastrofy czytaj indolencji wspinaczkowej. Jeśli chcecie uprawiać ten piękny sport konieczne jest trzymanie się zasady stopniowania trudności. Dawkowanie wrażeń to absolutna podstawa. Nie można na pierwszym treningu w życiu rzucać się na VI.3 bo jeśli uda Wam się w ogóle utrzymać na chwytach – a w przypadku bardzo ambitnych jednostek to całkiem możliwe – skutki mogą być niestety opłakane. Często osoby początkujące – a wiem to z autopsji – lekceważą urazy powstałe przy wspinaczce głównie dlatego, że nie zdają sobie sprawy jak mogą paprać się nie leczone kontuzje. Niejednokrotnie wspinacze po prostu nie wiedzą co im jest i myślą, że 'poboli, poboli i za 2 dni przejdzie, a ja szarpnę w tym czasie sesyjkę na campusie'. I to właśnie jest najczęstszy błąd. Brak cierpliwości, niemożność zaprzestania działalności bo np. czas ucieka, a do sezonu coraz mniej dni, to powody nabawiania się chronicznych urazów, które uwierzcie lub nie, mogą na zawsze wyłączyć Was ze wspinania. Po jakimś czasie ból może być taki, że utrzymanie noża przy krojeniu chleba będzie niemożliwe. Niestety idąc do lekarza często spotykamy się z totalną nieznajomością tematu. Lekarz patrzy na nas jak na głupoli, którzy zawracają głowę pierdołkami bo cóż znaczy bolący palec w obliczu prawdziwych urazów! Ponadto medycy (oczywiście są wyjątki np. wybitny specjalista chirurg Marek Pordes) naprawdę rzadko orientują się w anatomii szpona. Dlatego chciałbym podzielić się z Wami praktyczną metodą leczenia kontuzji, które wypracowałem na bazie własnych doświadczeń. A były to metody prób i błędów (niestety)!

 

Jak powstają kontuzje?

 

Najczęściej powodem jest przemęczenie z którym wiąże się gromadzenie mikrourazów. W pewnym momencie organizm nie wytrzymuje obciążeń i poddaje się. Zwłaszcza jeśli ciągniemy z małych krawądek czy dziur na pojedyncze palce (brrr!). A zatem brak umiaru, zbyt duże ambicje nie przystające do możliwości organizmu na danym etapie wytrenowania i częsty brak doświadczenia w treningu – oto główne przyczyny kontuzji palców. Wielokrotnie również przyczyną jest brak odpowiedniej rozgrzewki – ale na ten temat chyba nie trzeba się rozpisywać bo każdy na lekcjach WF w podstawówce już to przerabiał. A oto kilka praktycznych porad, które pomogą Wam leczyć potencjalne urazy szponów.

 

Określenie rodzaju urazu – staw czy ścięgno? Jak leczyć?

 

Stawy – symptomy to bóle przy obciążaniu palca oraz przy ściskaniu stawu palcami drugiej ręki. Z czasem powstają opuchlizny oraz powiększenia stawów. Najczęściej kontuzji ulega tzw. PIP czyli staw środkowy palca – prościej- miejsce zgięcia w jego połowie. W czasie obciążania palca ze skasowanym stawem rzadko odczuwamy ból jeżeli stosujemy tzw. chwyt wyciągnięty, kiedy próbujemy złapać 'łódeczkę' paluch zaczyna przerzynać piekący ból. Leczenie: Zazwyczaj zapalenie stawu – bo ten objaw jest właśnie takim stanem – mija po 2 – 3 dniach (na szczęście). Pod warunkiem jednak, że zaprzestajemy od razu treningu. Z doświadczenia wiem, że stosowanie maści (o których na końcu) w zupełności tu wystarcza. Nie trzeba stosować jakiś wyrafinowanych form leczenia. Przerwa 5 -6 dni plus smarowanie kilka razy dziennie bolącego miejsca powinno wystarczyć. Broń Boże nie ogrzewajcie bolącego miejsca! (niektóre 'mądre' publikacje tak radzą). Jeżeli okłady to tylko zimne!!! Również niektórzy 'specjaliści' zalecają moczenie palców w ciepłej, mocno osolonej wodzie. Tu byłbym ostrożny. Z doświadczenia wiem, że wszelkie ciepłe okłady tylko pogarszają stan, również w przypadku bólu w stawach. Nie stosujcie maści rozgrzewających! (np. Ben-Gay). To tylko powiększy stan zapalny!

 

Ścięgna – uważajcie na nie. Symptomy skasowanych ścięgien to ból na całej długości palca w trakcie stosowania chwytu wyciągniętego. Z resztą podobnie jest przy stosowaniu 'łódeczki'. W ciężkich przypadkach ból może sięgać nawet do łokcia! Kontuzje ścięgien powstają w wyniku nagromadzenia wielu mikrourazów. Na początku boli nas troszkę. Jednak w wyniku intensyfikacji wysiłku palec zaczyna boleć coraz bardziej, aż wreszcie naciągamy lub nadrywamy włókna ścięgna co wymaga już agresywnych kroków leczniczych. Ciężko, zwłaszcza początkującym wspinaczom, znaleźć granicę kiedy trzeba powiedzieć sobie 'stop' i zaprzestać treningu. Tylko naprawdę doświadczeni w leczeniu kontuzji wspinacze są w stanie odróżnić ból 'niegroźny' od prawdziwego urazu. Bądźcie więc czujni!
Leczenie: Tutaj niestety leczenie trwa dłużej i jest bardziej skomplikowane. Pierwsza sprawa to zaprzestanie działalności. Nie wspinajcie bo możecie zostać potem wyłączeni ze sportu na długie miesiące!!! Po wystąpieniu urazu należy natychmiast ochładzać bolące miejsce. Polecam trzymanie w dłoni kawałka lodu, aż do jego stopienia. Czynność tę powtarzać 3 do 4 razy w ciągu dnia. Pod żadnym pozorem nie ogrzewać ścięgień!!! Między tymi zabiegami smarować palce maścią przeciwzapalną delikatnie masując i wklepując preparat w skórę. Warto wspomagać się lekami przeciwzapalnymi (2 tabletki aspiryny: 1 rano i 1wieczorem). To bardzo przyśpiesza wyleczenie. Po 2 dniach można przestać ochładzać palec i przystąpić do masaży. Polecam specjalne aparaciki do masażu (urządzenie elektryczne 'wibrujące', które można kupić w marketach AGD). Te fantastyczne przyrządy pozwalają nam masować ścięgna, a efektywność tych zabiegów jest ogromna. Oczywiście łączymy ten zabieg z maścią, która lepiej się dzięki temu wchłania i dodatkowo uelastycznia tkankę. Czynność tę należy powtarzać 4-5 razy w ciągu dnia masując się 15-30 minut. Z doświadczenie wiem, że nawet bardzo ciężkie kontuzje ścięgien udaje się wyleczyć w ten sposób nawet w ciągu 10-14 dni. Masowanie palców przy pomocy elektrycznego aparatu imituje wodny masaż wirowy z którym możecie się spotkać w gabinetach rehabilitacyjnych. Jest jednak metodą łatwiejszą bo dostępną w każdej chwili w warunkach domowych. Do końca kuracji warto zażywać aspirynę.

 

Stare urazy


Często w przypadku kontuzji przewlekłych i zadawnionych konieczne jest stosowanie laseroterapii, parafinoterapii czy wspomnianych już masaży wodnych. Tu jednak potrzebny jest już kontakt ze specjalistą rehabilitantem, który skieruje Was na odpowiednie zabiegi.

 

Maści


Podstawowym lekiem wspomagającym leczenie są różnego rodzaju maści, których olbrzymie ilości w aptekach mogą przyprawić nas o zawrót głowy. Zdecydowanie najlepsze to Fastum, Reparil i Mobilat. Ta ostatnia występuje w 2 postaciach – maści i żelu. Zdecydowanie polecam żel, który lepiej i szybciej się wchłania. Takie preparaty jak sławny Voltaren czy Naproxen Sodium (polski preparat) nie sprawdzają się zbytnio przy naszym leczeniu. To po prostu bardzo średnie maści.

 

Dieta


Spożywanie białka w postaci galaretek wszelkiej maści (ale na żelatynie – nie na środkach żelujących) pomaga odnowić tkankę oraz przyśpiesza wyleczenie. Świetną odżywką dostępną w sklepach dla pakerów jest Animal Flex produkowana w USA.

 

Uwagi końcowe

 

Pamiętajmy!


1. Jeżeli zaczynacie odczuwać ból w palcach – lepiej obejrzeć dobry film (może być wspinaczkowy), pójść z narzeczoną (-ym) na dobrą kolację czy przeczytać dobrą książkę. Odpuście sobie wspinanie na 2-3 dni. Jeżeli przesadzicie – z 3 dni może się zrobić 30 lub nie daj Boże 300! Naprawdę nie warto!
2. Jeżeli już spotka Was ta straszna przykrość jaką jest kontuzja palca – absolutnie natychmiast należy zaprzestać działalności. Często wspinaczom np. w trakcie sesji bulderowych, kiedy występują skrajne obciążenia, ciężko się powstrzymać bo koledzy napierają i nie wypada iść do domu. To właśnie najczęstsza przyczyna późniejszych wielomiesięcznych przerw. Pamiętajcie o tym!
3. W trakcie leczenie rzeczą absolutnie nadrzędną jest cierpliwość! Nie liczcie na to, że przy zapaleniu ścięgna po 2 dniach od wystąpienia urazu będzie można ponownie naprzeć na nasze ulubione VI.8. Musicie poczekać przynajmniej 10 dni! W tym czasie można popracować np. nad gibkością, pograć w szachy lub bierki. Przecież nie samym wspinaniem żyje człowiek!
 


Designed and created by
Piotr Poniedziałek